Temat z zakresu zarządzania firmą powiązanym marketingiem. Obserwacja przyczyniła się do niektórych moich rozważań. Podsumowałem wiedzę i doświadczenie i zauważyłem kilka niepokojących spraw związanych z polepszeniem sprzedaży. Tekst skierowany do Władzy.
Na rynku jest wiele firm, w których szef jest Panem, Władcą, Wyrocznią. Standardowe powiedzenie “Szef ma zawsze rację” w tych przedsiębiorstwach przyczynia się często do powolnego upadku. Równia pochyła – często brakuje nawet siły tarcia (przeciwstawienie się) by zwolnić ten upadek.
Szef przychodzi na swoje Włości, oczywiście koło południa, popatrzy, poduma, zamknie się w pokoju, trochę pomyśli i wdraża nowe rozwiązania. Zdarzają się one często, są abstrakcyjne a nawet obstrukcyjne. Szef jest genialny i jego działania doskonale wpływają na motywację wśród pracowników, szkoda, że w dół. Poniżej kilka przykładów motywujących pracowników do dalszej wytężonej pracy, chęci działania i marzeń by zmienić przedsiębiorstwo.
Szef poszedł na studia, posłuchał o teoriach zarządzania, doskonałym podejściu japończyków i amerykanów. No to teraz przeniesiemy to na własny grunt. I tu pierwszy bardzo duży błąd. Przede wszystkim Polacy nie są narodem mobilnym, lubią mieć stabilizację i powtarzalność. Trend ten powoli się odwraca, jednakże nasza świadomość i przyzwyczajenia robią swoje.
W Stanach Zjednoczonych ludzie są nauczeni, że za pracą przejadą kilkanaście tysięcy kilometrów, pozwolą na przeniesienie, wezmą rodzinę, kupią nowy dom i zaczną wszystko od nowa. Tam jest poświęcenie dla pracy i kariery. U nas praca jest obowiązkiem, który można traktować z pasją, jednakże dla statystycznego Polaka najważniejsze jest “odbębnić co swoje” i wrócić do rodziny, przyjaciół. I to jest bardzo dobre. Pozwala na odstresowanie się i nabranie sił by pracować jeszcze lepiej. Niektórzy pracodawcy to zauważyli i przeglądając CV'ki przyszłych pracowników sprawdzają ich hobby/zainteresowania. Człowiek nie może żyć wyłącznie pracą. Ale to są wyjątki. Nadal musisz poświęcić się dla Firmy, być trybikiem, bez którego wszystko się popsuje.
W Japonii pracownicy muszą przejść przez kilka szczebli, by poznać Firmę. Pracują od najniższych stanowisk, przechodzą coraz wyżej w hierarchii służbowej, aż odnajdą swoje ostateczne miejsce (u nich często znajduje się 2 metry pod ziemią). Podejście ciekawe, dla olbrzymich firm produkcyjnych, gdzie pewne zasady są niezmienne. Pracownik co kilka lat zmienia stanowisko i zdobywa doświadczenie, może kierować danym zespołem bo wie jakie jest wąskie gardło danego. Wracając do Naszego kraju widzimy również podejście poznawania Firmy od podstaw. Jednakże brak w nim filozofii. Przesunięcia odbywają się w granicach kilku miesięcy a nawet tygodni. Osoba która prowadziła ewidencję zamówień (doświadczona) musi się odnaleźć na stanowisku kadrowej. Robi błędy? Zwalniamy. Nieważne, że jest na nowym stanowisku dopiero dwa dni. Inny przykład? Przyjmuję Cię do pracy na magazynie. Masz wykształcenie logistyczne, zaczynasz wdrażać się w nową Firmę; poznawać zasady, obieg dokumentu itp. Po dwóch tygodniach dywanik. Przenoszą Cię do działu sprzedaży, gdyż nie widzą żebyś dawał z siebie wszystko. Jak się nie poprawisz, mówimy “papa”, nieważne, że nie umiesz prowadzić rozmów sprzedażowych i nie masz doświadczenia w tym kierunku. Szok? Nie, standard. Pierwszy grzech szefostwa. Nie umożliwienie pracownikowi zdobywania doświadczenia w tak krótkim czasie; przesuwanie doświadczonych pracowników na inne stanowiska i oczekiwanie pozytywnych rezultatów w przeciągu dni.
Drugi grzech Szefa. Wpadnie, wypadnie i na nic nie zwraca uwagi. Wszystko jest ok, w końcu nie przychodzisz do niego “pogadać”. Nie płaczesz na ilość obowiązków i dokładanie nowych zadań. Szef Cię nie widzi, więc wszystko gra. Zawalisz jeden termin, zawalisz drugi, a wówczas nie ma tłumaczenia. Może się także zdarzyć, iż pracownik sam powie dość takiemu wykorzystywaniu. Widzi, że osoby więcej chodzące do szefa i płaczące mają mniej obowiązków i tę samą kasę. Tak więc co z tego poświęcenia? W innym przedsiębiorstwie mnie docenią. Szefie! Popatrz na pracowników, porozmawiaj z kierownikami. Niech specjaliści nie uciekają. Zostaną z Tobą same płaczki i narzekacze zwalające pracę na innych. Obudzisz się z ręką w nocniku, gdy nie znajdziesz odpowiedniej osoby do wykonania danego zadania.
Większość osób wie co to znaczy. Zapomnijmy o premii za ten miesiąc. W końcu musi jej wystarczyć na kafelki. Spotykane najczęściej w małych i mikro przedsiębiorstwach, gdzie większość jest zatrudniona na “najniższą krajową” plus uznanie szefa. Nieważne, że zarobiłeś na Firmę (czysty zysk) 140 tysięcy złotych. Dostaniesz w najlepszym przypadku 300 złotych premii – “Bo czasy ciężkie i należy oszczędzać na jeszcze gorsze”. Na drugi dzień jedziesz z szefową do Castoramy kupujecie kafelki za 400zł/m2 i musisz jej to zawieźć do domu. Tak, ciężkie czasy nadeszły – Ile te kafelki ważą? Mam jeszczę wannę wnosić?
Nie wytrzymałeś, współpracownicy się obijają, zarobiłeś w cholerę dla Firmy. Chcesz w końcu coś z tego mieć. Wypijasz 50ml na odwagę i pukasz do jaskini lwa. Rozmowa trudna, odpowiedź że się zastanowi, ale raczej jest na tak. Dostaniesz te dodatkowe 500zł! Jej! I to brutto! I umowę też zmienią!
Ale...
Już następnego dnia telefony “Co Pan robi w tej chwili?”, “Dlaczego tak długo?”, “Wychodzi Pan z Firmy już 20 min po 16 (a pracujemy do 15)?”. Zaczyna się śledzenie, pytania, których do tej pory nie było. Szef ma zawsze rację i wie, że ta podwyżka Ci się nie należy, ale jakby powiedział wprost to przecież mógłby Cię zdemotywować.
Nasz Geniusz Zła wykoncypował, by zgodzić się, a potem: “Chciałem, ale widzę ostatnio spadek formy i błędy”. No tak, nie widać tego, my jako pracownicy jesteśmy czarną masą i nie widzimy zemsty, za to, że odważyliśmy się zapytać.
Szef jest piękny, wspaniały, boski. Ale przede wszystkim genialny. I to należy zapamiętać. Nieważne, że kazał Ci przygotować projekt z użyciem kolorów czerwonego i czarnego. Będziesz go kończyć zadzwoni, że woli zielony. To jest pikuś, ale zmiana zdania co 20 minut? Gorsze rzeczy dzieją się, gdy wdrożycie nowy system produkcji, dacie ogłoszenie itp. i przez pół roku to działa i zaczyna działać doskonale (przecież pisałem że szef to Geniusz). Odbierasz telefon i słychać z niego: “Kto Panu kazał/Kto to zaakceptował?” Nie będę rzucał mięsem. Najgorzej jak każe zmienić wszystko na kolejny nowy wspaniały plan.
Jesteś nowy, nic nie umiesz. Nieważne, że pracowałeś w 10 innych przedsiębiorstwach (masz 20 lat doświadczenia). Twój poprzednik (2 lata doświadczenia) był bardzo dobrym pracownikiem. Ty nim nie jesteś. Każde pismo jakie zanosisz, projekt hasła reklamowego itp. jest skreślane, zmieniane, wyrzucane. Musisz się wiele nauczyć od swojego genialnego szefa. Gorzej gdy weźmiesz “doskonały” projekt swojego poprzednika (zaakceptowany bez skreśleń) i przedstawisz władzy. Moja motywacja urosła dzięki temu. Uzyskałem informację, że całość jest do kosza i nie tego się po mnie spodziewał.
Szef oprócz geniuszu zarządczego ma także 4 dan z zakresu marketingu. Prawdopodobnie uczył się tej tajemnej sztuki od wszelkiej maści prezesów z jednostek świadczących usługi dla miast/województw/kraju. Tłumaczenie “Musimy podnieść cenę wody, bo ludzie nie myją się już tak jak kiedyś” jest bardzo dobrym porównaniem. Na mój chłopski rozum, im cena będzie wyższa, tym mniej osób będzie chciało dany produkt kupić. Chyba, że mówimy o dobrach luksusowych, ale to co innego. Tak więc szef przejrzał raporty o niskiej sprzedaży i wysokich kosztach. Zamiast przyjrzeć się Firmie i potencjalnym nabywcom wybiera najprostsze rozwiązanie. Nie przypomina wam to podwyżek podatków?
Na zakończenie, najlepsze połączenie podnoszenia motywacji w Firmie. Nie będę się rozpisywał, podam tylko kilka haseł. Szwagier, kochanka, syn kolegi, córka kogoś wpływowego i inne obiboki nie do ruszenia; często zarabiające więcej od Ciebie. Nie zwolnimy go, bo jest taki biedny. Tworzenie przechowalni. Nawet odezwać się boisz, bo sprawa może wyjść na jakimś spotkaniu rodzinnym. Nie wspomniałem o seksizmie, czyli faworyzowaniu danej płci. Najczęściej spotykane to prężenie się kobiet przed szefem celem osiągnięcia pewnych korzyści.
Wykazałem tutaj kilka grzechów większości szefów. Jeśli znacie jakiegokolwiek który nie ma żadnej z przedstawionych tu wad, dajcie znać, będę chciał uścisnąć mu prawicę. Te grzechy zmniejszają motywację każdego pracownika w Firmie. Nie wspomniałem już tutaj o największych demotywatorach (bardzo popularne słowo w czasach obecnych), jak nagroda w postaci poklepania po plecach, gdy obiecana była kasa itp.
Jakie są wyniki takiego działania? To co wspomniałem na początku. Albo szef się opamięta, albo obudzi z przysłowiową ręką w nocniku.
Komentarze podlegają moderacji, nie dopuszczam komentarzy spamujących, z wyzwiskami, wulgaryzmami, oszczerstwami. Rozumiem przez to również nie akceptowanie komentarzy, których treść jest prawnie zabroniona. Pozostałe komentarze, nawet takie które będą sprzeczne z moimi poglądami są akceptowane. Należy czekać na akceptację, każdy komentarz zostanie sprawdzony przeze mnie a następnie ukaże się na stronie.